19.7.13






1 komentarz:

  1. Z tym całym Rothko to było tak: parę lat temu obejrzałam bardzo ciekawy serial dokumentalny BBC "The Power of Art". Był to , zdaje się, 6cio odcinkowy wykład Simona Schama o sztuce (m.in. Rembrant, Turnet, Picasso, Carravaggio, a w ostatnim odcinku Rothko właśnie. Jednym słowem bardzo mnie ten dziwny, niepokojący Rothko zaintrygował. Kiedy zdarzało mi się w księgarniach natknąć na jego albumy zawsze przychodziło rozczarowanie. Nie były one w stanie poruszyć mną, tak jak obrazy Rothko z odcinka BBC. Po drodze zamówiłam jeszcze duży plakat (nr 16, 1950, który wisi w naszej sypialni. I jakoś stopniowo zaczęłam o Rothko zapominać. Aż tu nagle: buuum - wystawa w Narodowym, więc pędzę już pierwszego dnia i.... musicie to zobaczyć. Te wszystkie albumy, filmy, plakaty nie oddają w najmniejszej choć części potęgi tego malarstwa. Wczoraj poszłam z Jasiem znowu do Narodowego i mam nadzieję, że to nie był ostatni raz. Wystawa trwa do 1go września. Jeśli w ogóle nawiązywać znajomość z Rothko, to tylko bezpośrednią!

    OdpowiedzUsuń